czwartek, 6 sierpnia 2015

Sposoby na walkę z upałami


Ach, te upały! Od poniedziałku doskwierają nam wysokie temperatury, a nie zanosi się na poprawę sytuacji. Synoptycy straszą nas rekordowymi temperaturami – w sobotę, podobno, ma być aż 36 stopni w cieniu, jak nie więcej… Mam to szczęście, że moje mieszkanie usytuowane jest od wschodniej strony i kiedy są najwyższe temperatury w ciągu dnia, promienie słoneczne nie padają wprost na mnie! W dzisiejszym poście chciałabym Wam zaprezentować kilka moich sposobów na walkę z upałem. A zatem zapraszam do lektury! :)




KROK 1.
Na pewno nie można zapominać o wodzie mineralnej. Ważne jest, aby dostarczyć organizmowi sporej ilości płynów, najlepiej wody, która ma dużo wartości mineralnych, ok. 2000. Polecam Muszyniankę. Jest to moja ulubiona woda, która zawsze mi towarzyszy, czy podczas upałów, treningów, czy po prostu, kiedy jestem spragniona. Trzeba pamiętać, aby wypijać min. 2 l płynów. Podczas upałów sporo się pocimy, więc trzeba regularnie uzupełniać poziom nawodnienia organizmu.

KROK 2.
Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia, dlatego nie można o nim zapominać, nawet wtedy, kiedy jest gorąco i nie mamy ochoty na jedzenie. Przecież można przygotować lekkie śniadanie! :) Ja lubię zupę mleczną. Raz, jest lekka, a dwa, dostarczam swojemu organizmowi witaminy oraz magnez i wapń.
Jeśli nie przepadacie, lub po prostu nie macie ochoty na zupę mleczną, to można przygotować owocowe smoothie, kanapkę, wykonaną z chleba pełnoziarnistego, z szynką i pomidorem (pomidor to źródło potasu, a jest to idealny składnik na wzmocnienie!), sałatkę.

KROK 3. 
Drugie śniadanie też jest ważne. Dzisiaj, np. zjadłam pół bułki żytniej z dynią. Dodałam do tego plasterek szynki i kalarepę. Kalarepa to niestety zapomniane warzywo. Jest bardzo smaczne, gdyż jest trochę pikantne, a poza tym zdrowe. Kalarepa jest bogata w witaminę: C i B, a w liściach znajdziemy również witaminę A i K. Oprócz witamin, są też związki mineralne: miedź, wapń, potas, magnez oraz żelazo. Kalarepa jest też bogata w błonnik pokarmowy, który przyspiesza przemianę materii.



KROK 4.
Nie zawsze to, co pijemy, gasi pragnienie. Podczas upałów, ale i w ogóle,  polecam zdecydowanie ograniczyć, jak nie całkowicie wyeliminować, słodkie napoje. Jeśli już tak bardzo potrzebujemy cukru, to polecam wykonać domową lemoniadę z dodatkiem cukru trzcinowego. Dzisiaj musiałam wyjść z domu, aby załatwić kilka spraw, dlatego wykonałam szybko domową lemoniadę. Lemoniada składała się, naprawdę, tylko z podstawowych składników:
- listki świeżej mięty (3-4)
- cytryna (1 plasterek + sok z połówki cytryny)
- 1 mała łyżeczka cukru trzcinowego
- ok. 700 ml chłodnej wody mineralnej
Lemoniadę dałam do przenośnego kubka z sitkiem w środku, aby wygodnie pić i nie połknąć mięty, czy cytryny.


Nie dość, że pyszna lemoniada, to jeszcze ten motywujący napis! Od razu łatwiej przetrwać upał :)

Najlepszym sposobem na ugaszenie pragnienia, według mnie, jest gorąca herbata z miętą! Wbrew pozorom, to właśnie ciepłe płyny najlepiej gaszą pragnienie. Gorącą herbatę z miętą piją np. Marokańczycy, a oni chyba najlepiej wiedzą jak radzić sobie z upałem skoro w ich kraju temperatury są bardzo wysokie i to w zasadzie przez cały czas :).



KROK 5. 
Przychodzi pora na obiad i zastanawiamy się, co można zjeść. Jest tak gorąco, a na samą myśl o kotletach itp. jest nam jeszcze goręcej. Dlatego w takie dni polecam zrobić chłodnik (przepis znajdziecie tutaj) lub ziemniaki z koperkiem i kubkiem zsiadłego mleka.

KROK 6.
Domowe lody – dzisiaj postanowiłam zrobić malinowe :)

Składniki:
- 1 opak. malin (opakowanie wkładamy do zamrażarki)
- słodka śmietanka
- cukier puder

Przygotowanie:
Do blendera (koniecznie z funkcją kruszenia lodu) wrzucamy mrożone maliny,  a następnie wlewamy trochę śmietanki i dodajemy cukier puder. Włączamy funkcję kruszenia. Sprawdzamy konsystencję, jeśli za gęste, to dodajemy śmietankę. Sprawdzamy również, czy lody są wystarczająco słodkie (to już kwestia indywidualna).



KROK 7. 

Świeże owoce –  tyle mamy sezonowych owoców, które mają pełno witamin, a przy okazji nawadniają organizm. Najbardziej lubię maliny. Polecam jeszcze brzoskwinie i nektarynki. We wtorek byłam na zakupach na bazarku i spotkała mnie tam miła niespodzianka. Otóż znalazłam stoisko, w którym sprzedawane były poziomki! Tak dawno ich nie widziałam, że bez względu na cenę, postanowiłam je kupić i po powrocie do domu, rozkoszować się ich smakiem i zapachem :).


Poziomki


Nektarynki


Maliny

Zapraszam Was na mój profil na instagramie, na którym znajdziecie więcej zdjęć ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz