niedziela, 27 września 2015

Knedle


Dzisiaj podaję Wam przepis z cyklu "Smaki z dzieciństwa", czyli na K N E D L E! :) Och, co to za smak! W każdym sezonie babcia robiła knedle, które, oczywiście, w rodzinie cieszyły się wielką popularnością. Teraz, kiedy babcia już nie jest w stanie gotować, to ja postanowiłam spróbować wykonać to danie, by kontynuować tradycję i w każdym sezonie robić knedle!


Przepis na ok. 50 knedli


Składniki:

- 2 kg ziemniaków (tylko nie mogą być młode, bo mają dużą zawartość wody)
- 1 kg mąki tortowej
- 4 jajka
- 1 kg śliwek
- 2 szczypty soli
- cukier (do każdego knedla, przed uformowaniem kulki, wsypuje się ok. 0,5 łyżeczki cukru)

Przygotowanie:

1. Gotujemy ziemniaki do miękkości. Odstawiamy do wystygnięcia. Następnie ziemniaki przepuszczamy przez maszynkę z małymi oczkami.
2. Myjemy śliwki i usuwamy pestki.
3. Na stolnicę wykładamy po kolei: ziemniaki, jajka, sól, ok. 0,5 kg mąki. Ciasto dokładnie ugniatamy. Resztę mąki stopniowo dodajemy i ugniatamy ciasto.
4. Od całości ciasta odkrawamy małą część i rolujemy rękami. Następnie odkrawamy trochę ciasta i formujemy okrągły placek, który musi być dość gruby, kładziemy śliwkę i wsypujemy cukier w środek śliwki. Formujemy kulkę. Czynność powtarzamy do momentu, aż skończy się ciasto.
5. Knedle wrzucamy do gotującej się i osolonej wody. Do jednego garnka wrzucamy tylko tyle knedli, aby przykryły dno garnka, dzięki temu unikniemy sklejenia knedli. Kiedy knedle wypłyną, to należy odczekać jeszcze ok. 5-10 min., aby mieć pewność, że ciasto nie jest już surowe. Jeśli macie taką możliwość, to najlepiej gotować knedle na kilka garnków, dzięki temu krócej zajmie przygotowanie dania.
6. Knedle można podać z roztopionym masłem lub z przysmażoną na maśle bułką tartą. W obu przypadkach wierzch knedli posypujemy cukrem.



Zapraszam na mój profil na instagramie :)

piątek, 4 września 2015

Obiad poza domem...


Czy obiad poza domem musi się zawsze równać fastfood, restauracje na mieście, czy punkty gastronomiczne zlokalizowane w naszym miejscu pracy? Oczywiście, że nie! Są to przykłady dość kosztowne.  Co prawda w fastfoodzie można się najeść za 10-15 zł, ale raczej nie na długo i do tego bardzo kalorycznie. Natomiast w restauracjach trzeba wydać nie małą sumę pieniędzy, dlatego na dłuższą metę to się nie opłaca, bo po miesiącu nasz portfel znacznie zmniejszy swą objętość. A w punktach gastronomicznych w biurach, jedzenie pozostawia wiele do życzenia. W związku z tym na ratunek przychodzi nam własne przygotowanie posiłku. Aby urozmaicić jedzenie spożywane w pracy (nie tylko kanapki), możemy tworzyć różne kombinacje kulinarne. Od sałatek (np. taką) po sycące  drugie dania (np. takie). W dzisiejszym poście chciałabym Wam przedstawić propozycję drugiego dania. Jest to wszystkim dobrze znane spaghetti. Do tradycyjnego przepisu dodałam parówkę, sos zrobiony z pomidorów, a nie z przecieru, oraz pomidory suszone, a zamiast zwykłego czosnku, dałam czosnek niedźwiedzi (dzięki temu spaghetti miało bogaty smak, a nie muszę się martwić o nieświeży oddech ;) ).

Składniki:

- 2-3 parówki z jak największą ilością mięsa (ja kupiłam z Sokołowa, które mają aż 93%!)
- 2 pomidory
- ok. 150 g ugotowanego makaronu pełnoziarnistego -> w domu miałam tylko spaghetti, więc przed wrzuceniem do garnka z gotującą wodą, podzieliłam go na 3 cz.
-łyżka suszonych pomidorów (drobno pokrojonych)
- duża szczypta czosnku niedźwiedziego
- sól
- pieprz
- olej

Przygotowanie:

1. Gotujemy makaron al dente.
2. Kroimy parówki na półcentymetrowe części. Podsmażamy na patelni z niewielką ilością oleju.
3. Kroimy umyte pomidory w kostkę. Lekko smażymy na patelni. Dodajemy pieprz, czosnek niedźwiedzi i suszone pomidory. Dokładnie mieszamy.
4. Parówkę, makaron i pomidory wrzucamy do miski i dokładnie mieszamy.
5. Wszystkie składniki wrzucamy do pudełka.



Zapraszam na mój profil na instagramie :)